poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Rozdział 1 : I take a deep breath everytime I pass your door I know you're there but I can't see you anymore And that's the reason you're in the dark



Nazywam się Nicole Sparks mam 17 lat, mam brata, mam siostrę, wydawałoby się, że mam też normalne życie… ale wcale tak nie jest. Mój tata jest alkoholikiem, od śmierci swojej mamy czyli od jakichś dobrych 5 lat, codziennie robi afery w domu, bo nie stać nas na piwo lub papierosy. Kiedyś był inny... zajmował się mną, chodził zemną na spacery, byłam dla niego ważna, byłam częścią jego świata... a teraz ? Teraz liczy się tylko butelka... 
Mama stara się robić za ich dwojga, ale z dnia na dzień staje się coraz słabsza, wypiera się, że tak nie jest, ale ja to widzę... Razem z moim bratem próbujemy dorabiać gdzie się da aby wyżywić moją małą siostrzyczkę i pomóc chociaż trochę mamie. Rzuciłam szkołę aby móc pracować jako sprzątaczka w domu Black'ów. Ludzie myślą sobie o mnie różne rzeczy, ale tak naprawdę nikt nie wie jaką tak naprawdę mam sytuację… no może z wyjątkiem jednej osoby. Lecz ja dla tej osoby nie istnieje, już od jakichś 2 lat. Jednak mimo tego wszystkiego nigdy o nim nie zapomnę. Bo trudno jest zapomnieć o osobie która miała klucz do twojego serca. Nigdy nie zapomnę tego w jaki sposób odchylał głowę gdy się śmiał. Tego w jaki sposób poruszał się po scenie naszej szkoły. Myślę o nim. Są takie dni, że jest w każdej godzinie i takie kiedy jest w każdej sekundzie. Ciągle zasypiam i budzę się z jego imieniem na moich ustach. Często się łapie również na tym, że wypatruje jego twarzy w szkolnym tłumie, ale wiem, że to niemożliwe żebym ją w nim znalazła. Ciągle powstrzymuję łzy cisnące mi się do oczu gdy ,,przypadkiem'' przechodzę obok ławki na której siedzieliśmy. Najgorsze jednak są drobiazgi, kiedy usłyszę piosenkę, którą zawsze mi śpiewał gdy byłam smutna. Kiedy ktoś wypowie jego imię. Ciągle bliskie i ukochane...
Mówią, że samotność kształtuje charakter - ja zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach.
Czas, który spędziłam samotnie nauczył mnie, że nie mogę polegać na wszystkich, których kocham, nie mogę mówić o moich problemach… nawet przyjaciołom. Teraz już wiem, że mogę polegać tylko na sobie samej, wiem, że nikogo nie obchodzi moje życie i problemy z, którymi się zmagam. Jestem całkowicie sama na tym zwariowanym świecie.


~~*~~

Wstałam z łóżka leniwie się przeciągając i witając kolejny dzień, ukradkiem spojrzałam na zegarek, który znajdował się na małej szafeczce obok łóżka. Wskazywał godzinę 5.34.
Zaspałam. – klepnęłam się otwartą głową w mój pusty łeb, pracę zaczynam o 6, chyba nie ujdzie mi bez wykładu pani Black na temat tego jak spóźnianie wpływa na pracę i kulturę osobistą. Popędziłam do łazienki gdzie się trochę ogarnęłam, mianowicie zrobiłam lekki makijaż, ubrałam się i umyłam zęby.
Wybiegłam z domu po drodze biorąc z komody moją torbę, truchtem dotarłam pod dom który znajdował się jakieś 500 metrów od mojego. Zdyszana stanęłam przed rzeźbionymi brązowymi drzwiami willi Black'ów i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili usłyszałam ciche tupanie obcasów o podłogę, to znak, że zbliża się pani Victoria.

- Dzień dobry pani - powiedziałam i wymusiłam uśmiech gdy w drzwiach pojawiła się surowa twarz kobiety. Wysoka szczupła pani o brązowych oczach. Włosy zawsze ma w nie nagannym stanie zaplecione w gruby kok na czubku głowy. Usta maluje mocną czerwoną szminką, a paznokcie na ciemną bagienną zieleń. Ohyda...

- Co masz na swoje usprawiedliwienie młoda damo ? Powinnaś była tu być siedem minut temu. Wiesz, że spóźnianie się wpływa na kulturę ? Rozumiem, każdemu może się zdarzyć raz czy dwa razy... ale tobie zdarza się to codziennie. Będziesz musiała zostać po godzinach, aby to odpracować.

- Przepraszam zaspałam. - wyszeptałam i spuściłam głowę. 

- Świetnie. - powiedziała i wpuściła mnie do środka, gdzie ściągnęłam buty z nóg i odłożyłam torbę na szafkę. - Dzisiaj wychodzę na herbatę do państwa Rain'ów chciałabym aby po moim powrocie było już wszystko przygotowane, czyli standardowo obiad, pranie i czysty dom.

- Jasne.

- Do zobaczenia. - pożegnała się i po chwili już jej nie było.

Głośno westchnęłam patrząc na brudną kuchnie, przypalone garnki, nie umyte kubki, rozbite jajka leżące na stole...

Czym prędzej się za to zabiorę, tym prędzej skończę - pomyślałam i wciągnęłam białe gumowe rękawice na dłonie.

~~*~~

 - Do widzenia, życzę miłego dnia ! - krzyknęłam na pożegnanie pani Victorii i wyszłam nie czekając na odpowiedź. Zamknęłam za sobą drzwi i głęboko wciągnęłam świeże powietrze. Powoli zaczęłam iść w kierunku mojego domu, rozkoszując się delikatnym zapachem róż rosnących w ogrodzie Black'ów.

Kolejny powalony dzień minął... Moje życie to jedna wielka pomyłka. Padam. Wstaję. Padam. Wstaję. Padam Wstaję. Padam. wstaję.... i tak w kółko, bez końca. Chodzę poobijana przez życie. Z każdym moim upadkiem staram się czegoś nauczyć, staram się dostrzec w czymś sens. Lecz rzadko kiedy mi się to udaje... bo stojąc w miejscu, cofam się w tył.
Zazdroszczę innym normalnego życia. Czasami zastanawiam się jak to jest mieć cel w życiu. Kiedyś miałam marzenia, chciałam do nich dążyć. Chciałam aby się spełniły, ale z każdym dniem moja wiara malała... aż całkiem zniknęła. Codziennie zmagam się z moimi demonami. Najgorsze są te o, których istnieniu wiem tylko ja. Strach, bezsilność, brak akceptacji, niewiedza, brak pewności siebie. Nawet jeśli moim najbliżsi wierzą we mnie całą swoją mocą. I kiedy ja sama zaczynam w siebie wierzyć. Wtedy demony budzą się do życia i układają w mojej głowie dziesiątki pytań na, które nie znam odpowiedzi. ,, Czy Ty się do tego nadajesz...? '' ,,Czy sobie poradzisz...? '' 
Codziennie upadam, codziennie się waham, codziennie próbuję przezwyciężyć moją niechęć do życia... dźwigam cały mój świat. Staram się. Ale bez niego mi się to nie udaje, bez jego wsparcia i pomocy, nic mi się nie udaje. Jestem zwykłym życiowym nieudacznikiem. Ale do pewnej granicy można się przyzwyczaić do bólu... Tego zewnętrznego jak i wewnętrznego. Świetnie dostosowuje się do każdej sytuacji.

Skręciłam w lewą stronę na moje osiedle, poprawiając torbę na moim ramieniu. 

- Nicole ! - kobiecy głos dochodzący zza moich pleców wydawał się być znajomy. - Nicole ! Zatrzymaj się ! - odwróciłam się za siebie a zza rogu wychyliła się postać pani Karen. Przyśpieszyłam kroku udając, ze nic nie słyszę i dalej brnęłam chodnikiem do budynku mieszkalnego. Nie to, że nie lubię pani Karen... wręcz przeciwnie bardzo ją lubię. Chcę po prostu uniknąć nurtujących mnie pytań, o to jak mi się układa w życiu... o to jak się czuję i tak dalej. Ale jest jeszcze jeden powód... nie mam ochoty słuchać o Liam'ie.
To, co minęło, powraca. Wchodzi jak czuła igła w SERCE. Wystarczy szczegół. Dźwięk, zapach, obraz, chwila. Dostrzegam coś kątem oka i minione powraca z niespodziewaną siłą. Codziennie mijam drzwi do jego domu, co przypomina mi o nim i o czasach w, których był zemną. Ostatnio zachowuje się inaczej niż zwykle , nie potrafię nad tym zapanować , nie jestem sobą , ale nie wiem dlaczego... Zauważyłam, że przez te lata uciekam od problemów... Uciekam o życia. Czas się przełamać no bo, przecież ta biedna kobieta niczemu nie jest winna...
Ze sztucznym uśmiechem na twarzy odwróciłam się w stronę zasapanej kobiety i podeszłam bliżej. 

- Dzień dobry pani Karen. 

- Cześć... Nicole. Mówiłam ci że masz mi mówić po imieniu. A tak na marginesie to, myślałam, że mnie nie słyszysz... - wyżaliła się lecz z jej twarzy nie schodził uśmiech.

- Miałam słuchawki w uszach i po prostu... wiesz - jąkałam się 

- Dobrze, dobrze nie musisz mi się tłumaczyć.- pokiwałam głową na znak, że zrozumiałam - A jak tam ci mijają wakacje ? No i jak tam w ogóle u ciebie ?

- A jakoś lecą... - wzruszyłam ramionami - a u mnie jak zwykle wszystko dobrze - znów pyta mnie jak powodzi się, znowu u mnie dobrze, we mnie źle... - a jak tam z tobą ?


- Dni mijają zdecydowanie za szybko - zaśmiała się po nosem - Słyszałaś, że Liam ma niedługo nas odwiedzić ?

A ja myślałam, że jeszcze szerzej się nie da uśmiechnąć...

- Nie. A co go tutaj sprowadza po tak długim czasie ? - ups.. mogłam się ugryźć w język...

- No wiesz... Nicole... tu jest jego dom. To, że zrobił karierę nie znaczy, że zapomniał o swojej starej matce i o przyjaciołach - mówiąc to jej twarz jakby spochmurniała

- Tak, tak wiem... przepraszam - wymruczałam ledwo słyszalnym głosem.

- Nic się nie stało - uśmiechnęła się ciepło - O ! To moja taksówka ! Przepraszam cię Nicole ale muszę lecieć. Do zobaczenia ! - cmoknęła mnie w policzek a po chwili już wsiadała do pojazdu.
Obserwowałam jak samochód znika za wielki drzewami, lekko się uśmiechając ruszyłam wolnym krokiem do domu. Jeden schodek...drugi... trzeci. 
Stanęłam przed tak dobrze znanymi mi drzwiami mojego domu, lecz wahałam się czy je otworzyć. Boję się. Chyba nie jestem przygotowana na to co mogę tam zastać. Chciałabym mieć "ŚCIĄGĘ" jak żyć .. Zwykłą ściągę taka jak na test. Była by trochę dłuższa . Posiadałaby więcej bez sensownych słów. Byłaby jak starsza siostra , która mówi ci co robić. Traktowałabym ją jak skarb , którego nikt nie ruszy. Właśnie taka by mi się teraz przydała...
Ciężko westchnęłam a po sekundzie nacisnęłam klamkę drzwi, z których dobiegło charakterystyczne skrzypnięcie. Zdecydowanym krokiem weszłam do salonu nawet nie zdejmując butów. Zdezorientowana rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nikogo w nim nie było. Zajrzałam do kuchni... pusto, w łazience tak samo... Dziwne. Brat powinien już dawno wrócić z pracy, mama też... Siostra jest u koleżanki.. a ojciec pewnie przed sklepem. Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i wzięłam z niej butelkę wody, z której upiłam 2 duże łyki. Ponownie wróciłam do salonu i położyłam się na kanapie.
Mam nadzieję, że nic im się nie stało..  Pewnie poszli na zakupy, bo w lodówce nie ma nic do jedzenia. Tak, na pewno tak zrobili.
Zdecydowałam, że nie będę na nich dłużej czekać, weszłam po schodach do mojego pokoju... zaraz, zaraz on nie jest mój, on jest mój i mojego brata... ale to akurat jest mało ważne. Ściągnęłam buty z nóg i odłożyłam je pod łóżko. Zmęczona położyłam się na brzuchu a po chwili już spałam...

~~*~~

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno, leniwie otworzyłam ciężkie powieki odwracając się w przeciwną stronę. Mój wzrok spoczął na łóżku mojego brata... pustym łóżku. Szybkim krokiem zeszłam do salonu w poszukiwaniu mojej rodzinki, ale nikogo tam nie było..
Zdenerwowana wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do mamy. Jeden sygnał....drugi.... trzeci... nic. Ok, spokojnie może jeszcze nie wróciła z pracy...
Tym razem wybrałam numer do brata... to samo. Cisza.
Moją głowę wypełniały dziwne nurtujące mnie myśli.. a co jak ktoś ich napadł ? Albo mieli wypadek ? To wszystko jest straszne.. Dlaczego oni jeszcze nie wrócili ?! Powinni być już wczoraj wieczorem ! Usiadłam na kanapie w salonie przygryzając paznokcie u rąk, które mi się trzęsły. Tak właśnie reaguje na stres, drżeniem rąk i obgryzaniem paznokci.. nienawidzę tego. Nie mogąc wysiedzieć w miejscu zaczęłam chodzić w kółko. Muszę coś zrobić. Nie mogę tego tak zostawić, bo jeżeli coś im się stało to nigdy sobie tego nie wybaczę i zeżrą mnie wyrzuty sumienia. Wzięłam kurtkę z wieszaka bo na dworze wiał lekki wiatr, zarzuciłam ją sobie na ramiona i szłam. No właśnie. Nawet nie wiem dokąd mam iść. Na policję zgłosić zaginięcie ? Ale przecież nie było ich tylko jedną noc.. Może powinnam iść do pani Karen ? Ona by mi coś poradziła... ale nie, nie chcę się jej narzucać.
Poczułam lekkie wibrowanie w okolicach kieszeni moich spodni. Wyciągnęłam urządzenie by zobaczyć kto próbuje się do mnie dodzwonić, lecz na wyświetlaczu pokazał mi się obcy numer.
Wzruszyłam ramionami i wcisnęłam zieloną słuchawkę, przykładając telefon do ucha.

- Halo ? - odezwałam się

- Dzień dobry czy mam przyjemność z panną Nicole Sparks ? - w słuchawce zabrzmiał wysoki aksamitny męski głos.

- A kto pyta ?

- Starszy sierżant Rick Morgan, z przykrością informuję, że zdarzył się tragiczny wypadek w którym, uczestniczyła pani rodzina. Miał on miejsce wczoraj wieczorem około godziny dwudziestej. Jak najszybciej powinna pani się wstawić aby rozpoznać ciała rodziców i rodzeństwa.


******
Hej ! Cześć i czołem ! :D
Rozdział pierwszy dlatego nie grzeszy długością xd
Przepraszam za to, że trochę w nim przynudzałam, no ale musiałam Wam przedstawić sytuacje Nicole.
Dziękuję za dwóch obserwatorów, komentarze i ponad 500 wyświetleń ! ♥
Jesteście kochani :* 
No i najgorsza wiadomość... niedługo szkoła, a tak dokładniej to za 14 dni ! :c 
 No ale cóż, musimy to przetrwać !! xD 
Be strong ! :P
A oto i zwiastun : 

Mi się bardzo podoba, a jak Wam ? :D 

Bleeding_Scar

piątek, 14 sierpnia 2015

Liebster Blog Award ! :D

Hej ! :)
Zostałam nominowana do LBA, za co bardzo dziękuję autorce tego bloga  Okropna sytuacja 
Jest to dla mnie trochę dziwne, ponieważ dopiero zaczynam pisać.. ale cóż, bardzo się z tego cieszę :D
'' Zasady są takie, że musisz odpowiedzieć na 11 pytań, wymyślić swoje 11, a następnie nominować 11 blogów, które muszą odpowiedzieć na te pytania ,,
No ok, oto moje odpowiedzi :

1. Jaki jest Twój ulubiony napój ?
Sok pomarańczowy ♥

2. Co sądzisz o moim blogu ?
Myślę, że Twój blog ma potencjał. Lubię czytać Twoje posty, ponieważ są jednymi z tych, które potrafią mnie w jakiś sposób pocieszyć,zmotywować do działania. Jednym słowem ŚWIETNY ! :)

3. Lubisz czytać e-booki ?
Lubię :)

4. Jaka jest Twoja ulubiona książka ?
I oto jest pytanie !!! :D
Przeczytałam bardzo dużo różnych książek od dramatów po książki Fantasty. Lecz jedna skradła moje serca i jest to książka Alexandry Bracken ,, Mroczne Umysły '' - wszystkim polecam :D

5. Potterhead ?
Taaaaak :D

6. Jaki masz model telefonu ?
LG :)

7. Grasz w jakieś gry na przeglądarkę ?
Nie, wolę spędzać czas aktywnie :D

8. Lubisz takie nominację ?
I like it ! xd

9. Od kiedy masz bloga ?
Od jakichś 2 tygodni, ale post dodałam dopiero wczoraj, ponieważ czekałam na szablon :)

10. Lubisz ,,babskie'' rzeczy
Zdecydowanie nie. Sukieneczki i spódniczki to nie moja bajka. Wolę założyć luźny dres i wygodne adidasy :)

11. Reklama Odsetek czy Hortexu ? (,, Przytul odsetkę. I odsetkę. I jeszcze odsetkę, i odsetkę...'' , ,,To jabłko i mięta, truskawka ponętna i oczy-wiśnie ... RABARBAR'')
W reklamie odsetek są słodkie małe stworzonka, ale za to w reklamie Hortexu jest fajna muzyczka, która ciągle siedzi mi w głowie xD
Wybieram reklamę Hortexu ;3

Moje pytania :
1. Co zainspirowało Cię do założenia bloga ?
2. Masz jakieś zwierzaki ? Jak tak, to ile ?
3.Jeśli miał/abyś do wyboru jedną osobę, którą mógł/abyś stać się na jeden dzień, kto by to był ?
4. Gdzie byś pojechał/a w podróż marzeń ?
5. Jesteś nocnym markiem czy rannym ptaszkiem? Jakie są zalety takiego trybu życia?
6. Bez czego nie wychodzisz z domu?
7.  Czy masz taki swój ulubiony film, który oglądasz po sto razy?
8.  Kim marzyło ci się zostać w młodości?
9.  Jakiej piosenki słuchałeś/łaś jako ostatnią? A jaką nucisz nałogowo?
10.  Masz listę "Things to do before I die"? (Rzeczy, które zrobię przed śmiercią) Co na niej jest lub mogłoby być?
11. Jeżeli jutro miał/abyś umrzeć co byś zrobił/a ?

Moje nominacje :
1. Move
2. Niezwykłe życie
3. Fatal Mirror
4. Paralyzed
5. (Evrything's) Nothing's be alright...
6. Od przyjaźni do miłości!
7. Victorious
8. Stay In Love
9. Opowiadania Fantasty
10. Wicekd wonderland
11. Littleredcherrysmile

No i to by było na tyle ! Jeszcze raz dziękuję za nominacje ! :) ♥

środa, 12 sierpnia 2015

Prolog : I never thought that this could fall apart



- Dostałem się ! – krzyk mojego przyjaciela oderwał mnie od lektury – Rozumiesz ?! Dostałem się ! – szczerzył się jak głupi podskakując z radości.

- Serio ?! – gwałtownym ruchem zerwałam się z wygodnego fotela, zrzucając przy tym okulary z nosa - Jestem z ciebie taka dumna, Liam ! – rzuciłam się mu w ramiona na co on tylko odwzajemnił uścisk.

- Tak bardzo się cieszę ! Myślałem, że zacznę wszystkich całować i przytulać gdy się dowiedziałem  ! – poluźnił uścisk ale nadal trzymał mnie w objęciach.

Zaśmiałam się po nosem odsuwając przyjaciela na długość ramienia. Spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy a on od razu spoważniał.

- Obiecasz mi coś ? – spytałam cicho.

- Co tylko chcesz.

- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnimy kim dla siebie jesteśmy, ile dla siebie znaczymy, ile razem przeżyliśmy i ile jeszcze razem przeżyjemy.

- Obiecuję . – powiedział i pocałował mnie delikatnie w policzek, po czym znów tonęłam w jego objęciach.


Rok później...


- Gratuluję wszystkim ukończenia pierwszego roku liceum i życzę wam miłych i oczywiście bezpiecznych wakacji spędzonych w gronie przyjaciół i rodziny !!! Do zobaczenia po wakacjach ! – krzyknęła do mikrofonu dyrektorka mojej szkoły, a na sali rozległy się oklaski i piski radości.
Nareszcie skończyłam ten powalony rok szkolny, a z resztą całe moje życie jest powalone…
Przeciskałam się przez tłum dyskutujących uczniów by jak najszybciej wyjść z budynku, którego tak bardzo nienawidzę. Po kilku dłuższych sekundach dotarłam do głównego wejścia, chciałam wychodzić lecz za moimi plecami słyszałam wołanie. Odwróciłam się a moim oczom ukazała się pani Jane, nauczycielka angielskiego.

- Przepraszam, że… cię zatrzymuję ale chciałam się dowiedzieć…. jak tam u Liam’a ? – wysapała, lecz na jej twarzy nadal widniał uśmiech.

- Niestety nie utrzymuję z nim kontaktu – burknęłam i odwróciłam się na pięcie z zamiarem ponownego opuszczenia szkoły.

- Ale… - złapała mnie za ramię odwracając twarzą do niej – jak to, nie utrzymujesz ? – zapytała zdziwiona.

- Po prostu. Nie rozmawiamy ze sobą. – wyrwałam się z jej i szybkim krokiem przeszłam przez wielkie białe drzwi.

Minął już rok. Rok odkąd mnie zostawił. Nie zadzwonił, chociaż obiecał. Nie zrobił nic by się ze mną skontaktować. A ja głupia czekałam na niego jak na cud z nieba. Myślałam, że o mnie nie zapomni, to boli… bardzo boli. Boli mnie to, że po tym wszystkim co razem przeżyliśmy, ot tak po prostu o mnie zapomniał, jakbym była dla niego nikim. Jakbym w ogóle nie istniała. Cały rok czekałam tylko na niego, zaniedbywałam szkołę, rodzeństwo, rodziców. Cały czas budziłam się z tą głupią nadzieją, że może to dzisiaj go zobaczę, owszem, widziałam, ale tylko w telewizji.
Nigdy nie myślałam, że więź, którą budowaliśmy przez te wszystkie lata zniszczy się w mniej niż jeden dzień. Wszystko się rozpadło jak domek z kart, a mi pozostało tylko czekanie...
Theme by violette